PÓLNOCNO WSCHODNIA POLSKA, TROKI, WILNO

 

Termin: 17-19.06.2016

Wyjazd: godzina 23:00 w dniu 16.06 (czwartek)

 

Dzień 1 – przyjazd w godzinach rannych do Białegostoku – Pałac Branickich 9:15, Augustów –  sanktuarium w Studzienicznej, Sejny – Cudowna Figura Matki Bożej zwana Szafkową Wigry – Klasztor  po Kamedulski, obiadokolacja nocleg w Polsce.

 

Dzień 2 – śniadanie, Przejazd do miejscowości Troki, zwiedzanie miasteczka. Spacer wzdłuż ulicy Karaimskiej, zapoznanie się z kulturą Karaimów licznie zamieszkujących te tereny. Największą atrakcją jest położony na wyspie zamek Wielkich Książąt Litewskich. Po zwiedzaniu Przejazd do Wilna: Rossa  -zwiedzanie cmentarza na którym spoczywa serce Piłsudzkiego, najpiękniejszy w Wilnie kościół Piotra i Pawła, Góra Trzech Krzyży (piekna panorama Wilna), wieża telewizyjna, obiadokolacja, zakwaterowanie w hotelu, nocleg.

 

Dzień 3 – Śniadanie, spotkanie z przewodnikiem, zwiedzanie Wileńskiej starówki: początek przy Ostrej Bramie, Świątynia Unicka, cela Konrada, Cerkiew Św. Ducha, plac Ratuszowy, urocze boczne uliczki starówki, polski kościół Św. Ducha, kościół Św. Trójcy z obrazem Kazimierowskiego ,,Jezus Miłosierny”, Uniwersytet Wileński z dziedzińcami i kościołem Św. Janów. Czas wolny. Dalsze zwiedzanie: plac Katedralny, muzeum Mickiewicza, kościół Św. Anny i Bernardynów, dzielnica Republiki Zarzeczańskiej (Uzupio). wyjazd w drogę powrotną, po drodze obiadokolacja Obiadokolacja.

 

Koszt uczestnictwa: 490,00 zł./osobę           

 

Świadczenia zawarte w cenie:

– transport, parkingi, opłaty drogowe

– Pilot – przewodnik

– miejscowy przewodnik

– 2 noclegi

– wyżywienie: 2 śniadania, 3 obiadokolacje,

– ubezpieczenie: NNW i KL

– bilety wstępu: Pałac Branickich, Wigry – Klasztor, Troki, muzeum Mickiewicza

 

 

Biuro FLORATUR

Grzegorz Wojtoń  tel: 605 050 453

www.floratur.pl

„Jak szczęśliwa Polska cała,

W niej Maryi kwitnie chwała.

Od Bałtyku po gór szczyty

Kraj nasz płaszczem Jej spowity.”

Takie słowa śpiewamy w jednej z pieśni  religijnych, ale jest to równocześnie potwierdzenie prawdy, że jednym z charakterystycznych rysów polskiego katolicyzmu jest jego maryjność. Miesiąc maj, który właśnie przeżywamy, ma wybitnie charakter maryjny, ze swoim wieczornym śpiewem litanii loretańskiej w kościołach czy przy małych wiejskich kapliczkach.

Ale dlaczego tak naprawdę czcimy Maryję?

Jest Ona Matką Boga. To Jej największa godność. Ale jest również naszą Matką w porządku łaski. Chrystus dał nam Ją za Matkę z wysokości krzyża i od tamtego czasu Maryja stale swą macierzyńską funkcję wobec nas pełni. Wyrazem tego są różne tytuły jakie Jej Kościół nadaje i pod jakimi Ją czcimy, śpiewając litanię loretańską. Dla jednych jest Matką Miłosierdzia, dla innych Ucieczką Grzeszników, jeszcze dla innych Nieustającą Pomocą, Pocieszycielką, Pośredniczką.

Z pewnością w wielu z nas rodziło się pragnienie by zaufać Maryi choćby i jak „nasz” Papież Jan Paweł II, kiedy z całą mocą słów wołał do Maryi: „TOTUS TUUS”. Kiedy czyta się życiorysy znanych świętych, zauważa się ich wielką maryjność. Kto umiał postawić na Maryję, nie przegrywał, wychodził z opresji. Wspomnieć tutaj można chociażby św. Maksymiliana czy ks. Kardynał Stefana Wyszyńskiego.

Czytałem kiedyś, warte wspomnienia w tym momencie, świadectwo o o. Zbigniewie Młyniku OFMConv, który dziesiątki lat spędził na misjach w Japonii. Był on bardzo bliskim współpracownikiem o. Mirochny założyciela w Japonii Niepokalanowa Żeńskiego – Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek MI.

Ojciec Zbigniew był wielkim czcicielem Maryi Niepokalanej. W czasie wojny został aresztowany i wtrącony do więzienia. Tam w nocy miał sen. Przyśniła mu się biała figurka Niepokalanej, z napisem u dołu: „będziecie zwolnieni, ale nie wszyscy”. Gdy po przebudzeniu opowiedział o tym śnie współwięźniom kapłanom, został wyśmiany. Ale, gdy po niedługim czasie dotarła wiadomość o rychłym zwolnieniu, patrzono na niego jak na proroka.

Jak opowiada o. Zbigniew, już wychodzili z więzienia. Przyglądał się temu wyższy oficer SS i zapytał: „Kim są ci więźniowie?” Padła odpowiedź, że to nauczyciele i księża. Oficer wpadł w furię: „Co, klechy na wolność?! Nie!”. Spełniło się : „Będziecie zwolnieni, ale nie wszyscy”.

Tak znalazł się w obozie koncentracyjnym w Dachau. Na bramie przywitał więźniów gestapowiec: „Nie myślcie, że stąd kiedykolwiek wyjdziecie. Ani za 5, ani za 10, ani za 15 lat. Chyba, że tędy”. To mówiąc, pokazał na dymiący komin krematorium. I podobnie jak w więzieniu, o. Zbigniew miał sen. Przyśniła mu się identyczna figurka Niepokalanej z podpisem „Będziesz zwolniony w miesiącu Maryi 194…”. Ostatnia cyfra migotała, tak że nie mógł jej odczytać. Później, po latach okazało się, że by la to cyfra „5”. Chodziło więc o rok 1945. Pan Bóg nie dał mu do końca poznać tajemnicy, i dobrze, bo jak sam wspomina o. Młynik, gdyby wiedział, że zostanie zwolniony dopiero w 1945 r., mógłby nie wytrzymać. A tak żył ciągle nadzieją. Od maja do października, od października do maja.

W maju 1945 r. odzyskał wolność. Dorosły mężczyzna ważył 36 kilogramów. Gruźlica płuc. Wyjechał do USA dla poratowania zdrowia. Nic nie pomagało. Lekarze dawali mu najwyżej 2 lata życia. Na prośbę o. Mirochny, założyciela sióstr Franciszkanek Rycerstwa Niepokalanej, wyjechał do Japonii. Tam był nadal chory. Zaczął starać się o rentę. Niemcy zażądali, aby zbadał go lekarz niemiecki. Znaleziono takiego. Tenże wystawił mu zaświadczenie o śmiertelnej chorobie. Miał dostać odszkodowanie. Znowu problem. Jakie odszkodowanie? Czy jednorazowe, czy płacone do końca życia. Praktycyzm podsuwał odpowiedź, że jednorazowe, skoro ma niedługo umrzeć. Niemcy również myśleli praktycznie: „skoro te człowiek niedługo umrze, to płaćmy mu rentę do końca życia. Dużo nie stracimy”. Przyjęto rozwiązanie niemieckie. Od tej pory stan zdrowia zaczął się poprawiać, ojciec wyzdrowiał zupełnie, a za tę rentę do końca swoich dni utrzymywał klasztor i jedną misję w Brazylii.

To jeden z wielu przykładów, kiedy człowiek doznał pomocy Maryi, gdy tylko odważył się ufać.

Na koniec jeszcze raz przywołam na myśl świętego Jana Pawła II i jego szczególne oddanie się Maryi. Święty Jan Paweł II nauczył nas wszystkich, czym tak naprawdę jest maryjność. Poprzez swoje Totus Tuus nie tylko przypomniał całemu światu sens zawierzenia, ale jednocześnie swoim życiem dał dowód owoców, jakie płyną z tego zawierzenia. Często sprowadza się tę duchową więź Papieża z Maryją jedynie do zawierzenia w sensie obrony przez złem fizycznym. Tymczasem zarówno treść przemówień, jak i nauczanie św. Jana Pawła II i sama jego postawa zdają się dowodzić, że ta Maryjność była znacznie pogłębiona. On w Maryi szukał Jezusa. Przez Jej Niepokalane Serce św. Papież napełniał się Chrystusem; w Jej Niepokalanym Sercu odnajdywał Jego pełnię.

Tak więc, gdy znowu wyśpiewamy słowa litanii loretańskiej, niech nasze serca naprawdę będą zjednoczone z Maryją, tak jak to czyniło wielu przed nami i nigdy się nie zawiedli.

Ks. Grzegorz Kowalczyk